Prowadziłam tłumaczenie konferencyjne

Mój szef zawsze mnie doceniał i powtarzał, że jestem jedną z najlepszych pracownic w jego firmie. Nic dziwnego w tym nie było, bo biegle znałam trzy języki i pomagałam mu w transakcjach z klientami zagranicznymi. Odpowiadałam też za treści podpisywanych umów z kontrahentami.

Tłumaczenie konferencyjne poszło mi bardzo dobrze

tłumaczenia konferencyjneSzef w ostatnim tygodni chodził lekko poddenerwowany co było zrozumiałe. Miał podpisać bardzo ważny kontrakt z jakąś japońską firmą i wiedziałam, że to bardzo ważne. W środę udało się wszystko dopiąć i zorganizowana została konferencja. Szef zapytał mnie czy kiedykolwiek robiłam tłumaczenia konferencyjne, ale nie miałam z tym styczności. Język japoński jednak znałam na poziomie eksperta i zdecydowałam się mu pomóc. W domu poczytałam na czym dokładnie polegają takie tłumaczenia konferencyjne i dokładnie się przygotowałam do tego spotkania. Wiedziałam, że muszę przekazywać treści w dokładnie taki sam sposób, w jaki robi to mówca, biorąc pod uwagę również jego emocje czy nawet ton głosu. W dniu konferencji czułam, że jestem gotowa i uspokoiłam szefa przed spotkaniem. Ufał mi i wiedział, że sobie poradzę. Na konferencji było dość sporo osób, ale nie przeszkadzało mi to w wykonywaniu swoich obowiązków. Przetłumaczyłam wszystko pilnując się wszystkich zasad. Na koniec właściciel firmy japońskiej uznał, że jestem doskonałym pracownikiem i pogratulował szefowi takiej ekipy. Umowę udało się podpisać na korzystnych warunkach i wszyscy tego dnia mieliśmy co świętować.

Później takimi tłumaczeniami zajmowałam się regularnie. Szef to nawet nie pytał czy dam radę tylko od razu mówił, że mam przygotować się do spotkania. Dostałam również podwyżkę, ponieważ doszły mi nowe obowiązku, które zresztą nawet bardzo polubiłam.